Co powinniśmy wiedzieć o kastracji kota?

Dodał: Marta
Oceń:  Głosów: 5
fot. tiina_michelinda (flickr.com) na licencji CC-BY-SA 2.0
Na czym polega
Kastracja kocurów polega na chirurgicznym usunięciu jąder, kotek natomiast – na usunięciu jajników i macicy. U kocurów zabieg ten jest zdecydowanie mniej inwazyjny a zwierzę dużo szybciej dochodzi do siebie. W przypadku kotek operacja jest poważniejsza, a zwierzę dłużej wymaga specjalnego nadzoru z naszej strony. Obydwa zabiegi są jednak standardowo wykonywane przez lekarzy weterynarii i niosą minimalne ryzyko powikłań.

Kiedy przeprowadzić
Zdecydowanie najlepiej jest kastrować zwierzęta młode: kotki jeszcze przed lub tuż po pierwszej rui, kocurki zanim jeszcze zaczną znaczyć swój teren, ale już po wykształceniu się wszystkich elementów układu moczowo-płciowego. Z reguły jest to 6-9 miesiąc życia zwierzęcia. Warto tutaj skonsultować się z weterynarzem, który wyznaczy dokładny termin.

Przeciwwskazania
Nie należy sterylizować kotek w późnej ciąży i podczas rui. Wykonanie zabiegu w takich okolicznościach zbytnio zaburza gospodarkę hormonalną zwierzęcia, co może mieć fatalne skutki. Można sterylizować kotki w ciąży wczesnej.

Korzyści
Korzyści wynikających z kastrowania kotów jest wiele. Dotyczy to oczywiście zwierząt nie przeznaczonych do profesjonalnej hodowli. W przypadku kotek znacznie zmniejszamy ryzyko wystąpienia raka sutka, guzów macicy i jajników, siłą rzeczy również zwierzęciu nie grozi ropomacicze- jedna z najgroźniejszych chorób. Redukujemy też ryzyko innych schorzeń o podłożu hormonalnym. Pozbywamy się kłopotu rui u kotki, kiedy rozkoszne mruczenie o poranku zamienia się w dzikie „miauuu!”, które zrywa nas z łóżka (o ile udało nam się w ogóle zasnąć) z morderczymi instynktami. O ile kotki żyjące na wolności mają ruję 3-4 razy w roku, to te „domowe”, do których nie dopuścimy kocura, mogą ją mieć niemal cały czas. Warto wiedzieć, że ruja naszego pupila nie tylko nam zatruwa życie: kotka traci apetyt, popada w frustrację. Jest gotowa na wydanie na świat kociaków a jej organizm domaga się zapłodnienia, które nie następuje. Zwierzę odczuwa silny dyskomfort, nie bardzo wiedząc co się dzieje.

Kocury po wykastrowaniu nie będą znaczyć terenu moczem, co ma kluczowe znaczenie w przypadku gdy trzymamy kota w domu. Z doświadczenia wiem, że mieszkanie oznaczone przez kota wietrzy się przez wiele miesięcy, a jakiekolwiek próby doszorowania ścian spełzają na niczym: pozbywamy się farby i tynku, a zapach uparcie zostaje Kocury wysterylizowane w młodym wieku zachowują zgrabniejszą sylwetkę, tylko tutaj uwaga: przy odpowiedniej diecie. Więcej o tym w części dotyczącej skutków zbiegu.

Kastracja zabezpiecza nas i naszego zwierzaka przed niechcianym miotem, a przez to ogranicza populację bezdomnych zwierząt, których i tak jest zbyt dużo. Wreszcie: statystyki pokazują, że kastrowane zwierzęta żyją dłużej, maja mniejsze tendencje do włóczęgostwa i bardziej przywiązują się do opiekuna.

Skutki kastracji – fakty i mity
Najbardziej oczywistym skutkiem zabiegu jest nieodwracalna bezpłodność zwierzęcia.

W sporadycznych przypadkach mogą wystąpić takie zjawiska jak:
- pojawienie się rui u wysterylizowanej kotki. Jest to tzw. „syndrom trzeciego jajnika”, spowodowany występowaniem w jamie brzusznej niewielkiej ilości komórek produkujących estrogeny, które wywołują ruję. Nie ma niestety możliwości ich usunięcia a jedynym sposobem zapobiegania rujom w takim przypadku jest podawanie środków hormonalnych. Mimo objawów, kotka jest oczywiście bezpłodna i nie może zajść w ciążę.
-nietrzymanie moczu. Powoduje je zbyt niski poziom estrogenów, co prowadzi do słabego napięcia zwieracza pęcherza. Z reguły krótkotrwała terapia hormonalna likwiduje problem.
- otyłość. Niekiedy wysterylizowane koty mają tendencje do nadmiernego przybierania na wadze i w zasadzie nie wiadomo czym jest to spowodowane. Niektórzy twierdza, że zwierzę ma wówczas większy apetyt, a niektórzy – że kot staje się spokojniejszy i nie marnuje energii na poszukiwanie partnera do rozmnażania. Niezależnie od przyczyn, wystarczy zapewnić kotu odpowiednią ilość zabawy i dobrze zbilansowana dietę, a problem zniknie.

Bajka o tym, że każda kotka przynajmniej raz w życiu powinna mieć kociaki.
Dlaczego bajka? Bo nie jest to prawda. Panuje błędne przekonanie, że kotka po urodzeniu co najmniej jednego miotu jest mniej narażona na choroby układu rozrodczego. Badania pokazują, że jest to jedynie przesąd. Nie jest także prawdą, że kotka tęskni za posiadaniem potomstwa. Bez względu na to jak kochamy nasze zwierzęta, nie uczłowieczajmy ich – kotka nie będzie tęsknic za czymś czego nigdy nie miała. Koty nie mają wyobraźni a instynkt posiadania potomstwa to u nich jedynie instynkt przetrwania gatunku, a nie chęć spełnienia się w macierzyństwie.

Warto wiedzieć: koty i kotki nie przechodzą menopauzy, więc nawet zwierzęta w podeszłym wieku mogą wydać na świat potomstwo. Niestety często wiąże się to z kłopotami z donoszeniem ciąży i jej przebiegiem. Dla starszej kotki odchowanie młodych kociąt może być dość wyczerpujące.

Alternatywa dla kastracji
Jeśli kastrację potraktujemy jako sposób zabezpieczenia przed niechcianymi kociakami, to jedynym „środkiem zastępczym” są środki hormonalne. Podawane są u weterynarza w formie zastrzyku, bądź na własną rękę – w formie tabletek. Jest to metoda stosowana głównie w przypadku kotów dzikich, które ciężko jest złapać i przetransportować do lecznicy. Specyfik mieszamy wówczas z jedzeniem którym dokarmiamy koty. ZAWSZE należy to skonsultować z lekarzem weterynarii. Jak każda metoda, ma ona swoje wady i zalety.
Wady:
- może doprowadzić do ropomacicza, cukrzycy czy zaburzeń w wydzielaniu hormonu wzrostu
- niekiedy powoduje otyłość zwierzęcia
- kłopotliwa dla właściciela: wymagana jest systematyczność
Zalety:
-metoda odwracalna do pewnego momentu: w przypadku długotrwałego stosowania może prowadzić do bezpłodności
- brak ryzyka związanego z narkozą i operacją

Niekiedy sterylizacja jest jedynym możliwym sposobem na uratowanie kotu życia - jak w przypadku kotek z ropomaciczem. Wtedy oczywiście żadnej alternatywnej metody nie ma.

Przygotowanie do zabiegu
Przed zabiegiem zwierzę musi być na czczo przez minimum 12 godzin.
Dwie godziny przed wyznaczoną godziną odstawiamy kotu wodę do picia.
Zwierzę do kliniki zanosimy w wygodnym transporterku wyłożonym miękkim kocem pachnącym domem. W taki sam sposób będziemy je odbierać, warto więc zadbać o to, by zestresowany całą sytuacją (przede wszystkim dziwnym samopoczuciem po narkozie) zwierzak czuł się w transporterze bezpiecznie.
Pamiętajmy o zabraniu ze sobą książeczki zdrowia kota, żeby lekarz mógł wpisać wykonany zabieg.

Jak opiekować się zwierzęciem zaraz po zabiegu
Przede wszystkim nie nalegajmy na wcześniejsze niż zaleci lekarz odebranie kota z lecznicy. Czas potrzebny na wybudzenie się z narkozy to bardzo indywidualna sprawa i tylko lekarz może stwierdzić czy zwierzę jest gotowe na powrót do domu. Z doświadczenia wiem, że proces wybudzania się kota jest dla właściciela bardzo stresujący. Bez przerwy sprawdzałam czy kotkom biją serca, czy się nie duszą, czy aby na pewno wszystko jest w porządku. Zawsze należy liczyć się z bezsenną nocą i koniecznością pilnowania, aby kot nie zrobił sobie krzywdy próbując wskoczyć na uginających się jeszcze łapach na ulubione półki, albo żeby nie spadł z łóżka.

12 godzin po zabiegu kota obowiązuje ścisła dieta – wolno mu jedynie podawać wodę do picia.
Do 5 dni nie należy wypuszczać kota z domu. Jest jeszcze osłabiony operacją.
Kot może nie mieć apetytu - nie należy się tym martwić, jeśli pije wodę.

Musimy bardzo dokładnie obserwować zwierzę i natychmiast skontaktować się z lekarzem weterynarii jeśli zauważymy:
- ropną wydzielinę lub krwawienie z rany pooperacyjnej
- częste wymioty
- kłopoty z oddychaniem
- rozejście się szwów
- drgawki
- brak pragnienia do 24 godzin po zabiegu.

W wyznaczonym przez lekarza terminie powinniśmy pojawić się w lecznicy celu wyjęcia szwów. Z reguły jest to 10 dzień po operacji.
Gość

mnie to wygląda na jakies zaburzenia osobowości, może to śmiesznie brzmi, ale zwierzęta też na to cierpią, mógłby pomóc wet behawiorysta, coś w rodzaju " super niani "

Gość

Moja kotka została wysterylizowana dwukrotnie ponieważ po pierwszym razie nadal miała ruje , po drugim razie wet powiedział ze wyczyścił co mógł i trzeba czekać i tak przez około 2 miesiące spokój. jakieś 2 miesiące temu ponownie koteczek dostał objawów rui (było do przeżycia) ale po jakimś czasie zaczęła lać (nie znaczyć teren tylko lać)nie jest to również nietrzymanie mocz.(jak ją obserwujemy to do kuwetki a jak nikt jej nie widzi to na ścianę , biurko, sika nawet obok swojej miski,objawy rui trochę się zmniejszają po podani provery ale nie pomaga. Kot jest domowy nie wychodzi. JAKIEŚ SUGESTIE ? A weterynarz dok.3 nie miało pojęcia co to może być POMOCY.- Mysle o kupnie klatki.

Gość

Witam:) Poszukuję dobrej kliniki weterynaryjnej w Warszawie (Mokotów, Wilanów), będę bardzo wdzięczna za podpowiedź.

mnie tę lecznicę polecił syn i żałuję tylko jednego, że nie znałam ich wcześniej. A sądząc po odległości od Kamionek to tam będziesz miała w miarę blisko, ja za to do Kamionek miałabym bliżej niż na Polankę, ale wolę dalej, a sprawdzone

nie wiem na ile znasz Poznań , ale to jest obok galerii Malta, wejdż na www,napolance,pl, naprawdę polecam, trzy przemiłe panie wetki, umawiasz się na godz, mają czas , żeby porozmawiać, widać, że kochają zwierzęta, a nie tylko kasę. I ceny też przystępne, czynne też w niedzielę, a jak moja Misia zachorowała, to pani Kasia , właścicielka przyjechała o godz wczesniej do pracy, właśnie w niedzielę, a była to moja pierwsza wizyta

Gość

Iza53, gdzie masz tę fajną lekarkę od kotów ? Jestem z pod Poznania i
mam od 2 m-cy kotki syjamski parka ale to rodzeństwo. Mają 5 m-cy i muszę niedługo je sterylizować, kastrować i nie wiem gdzie. Chodzę do doktora Botko w ZOO ale do Kamionek gdzie ma gabinet jest trochę dla mnie za daleko (50 km w jedną stronę) więc szukam dobrego lekarza bliżej.

ja też trzymam kciuki, ale w tę miłość za bardzo nie wierzę. Koty są bardzo zaborcze, to gorzej niż z dziećmi, które najpierw chcą mieć rodzeństwo, a potem są zazdrosne o " rywala ' do serca mamy. Kocurek długo był z Wami sam i trudno będzie mu się pogodzić , że musi się Waszą miłością dzielić z innym kotem. Jak chceesz , to wejdz na stronke moich wetek, jest tam też adres mailowy, możesz pogadać z dr Karoliną, może coś ci doradzi. www.napolance.pl

izka53

Tak to ja :D Mieszkam w Gdyni i niestety nie spotkałam tutaj weterynarza, który zajmowałby się "duszą" kota a nie tylko ciałem. Dlatego wszystkie Twoje rady są dla mnie bardzo pomocne i Ci za nie dziekuję. Mój kocurek jest znajdą ale mieszka już z nami ponad 5 lat, do tej pory był panem na włościach, ale trzymam kciuki, że po spadku testosteronu pokocha kotkę i będą żyli długo i szczęśliwie na jednym fotelu.

teraz już domyślam się, że jestes tym "gosciem" , co obawiał się obrazy kota. Już pisałam, że kastracja i obraza kota , to dwie różne sprawy. Nie wiem , gdzie mieszkasz, ale ja mam w Poznaniu wspaniałą przychodnię weterynaryjną, gdzie jedna z pań wetek, zajmuje sie zachowaniami zwierząt, wiem już, że chcac zaadoptować kociaka, będę musiała wcześniej w domu zastosowac kocie feromony, bo Misia uważa sie za " pępek świata", któremu naleza sie wszelkie hołdy i nie uznaje żadnej konkurencji. Jeśli Twój kocurek jest znajdą, to sprawa może być prostsza, bo on po prostu bardzo chce miłości, a jak hormony przestaną go buzowac, to chyba wystarczy poswiecic mu troche więcej miłości i uwagi niz kotce. Pozdrawiam Was serdecznie i gratuluję odwagi , ja , owszem, kocham psy, ale uznaję wyższość kotów i im oddałam całe moje serce.

Kot ma 5 lat, prawie w sumie 6. Przybłąkał się do nas w dniu przeprowadzki, i razem z meblami zawędrował do środka i tak pozostał ;) Jakoś nie wyobrażam sobie domu (mieszkania) bez jakiegoś zwierzaka. A muszę się przyznać, nigdy nie byłam miłośniczką kotów. Psy owszem, ale koty omijałam szerokim łukiem, a tu proszę już dwa są z nami...

POKAŻ WSZYSTKIE OPINIE
Wypowiadasz się jako Gość. Aby posiadać możliwość podpisania się swoim nickiem lub ustawienia avatara musisz się zalogować lub zarejestrować, jeśli nie posiadasz konta.

Dodaj swoją opinię

Dodatkowe opcje

Podobne artykuły

Zarejestruj się Zaloguj się

Ostatnio czytane artykuły

więcej »

Dodaj

Czy wiesz, że ...

więcej »

najdłużej żyjący gatunek żółwia, żyjący na Seszelach dożywa 150 lat?

Ostatnio na forum

więcej »

Ostatnio komentowane