fot. Jeffrey Beall (flickr.com) na licencji CC-BY-SA 2.0Witam! To ja od Misia i Mikusia. Nie zaglądałam tu dawno, bo myślalam,że już nikt tu nie napisze. Ale miło mi,że byłam w błędzie. A więc wszystkiego, wszystkiego najlepszego dla wszystkich zwierzaków i ich opiekunów. Pozdrawiam Zuzię i jej Panią. O ile pamiętam,miałaś rozterki, czy zdecydować się na drugiego kotka. Dobrze pamiętam? I co?
B.S. (inicjały rozpoznawcze)
Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku dla wszystkich zwierzaczków i ich właścicieli :)))))
Poniższy wpis był ode mnie...znowu logowanie mi nie wyszło...pozdrawiam ciepło :))))))
Witam. Dawno nie zaglądałam tutaj. Pozdrawiam Misia, Mikusia i ich Panią. Mam nadzieję że częściej będziemy pisać o swoich pupilach, że będziemy dzielić się nie tylko smutkami, ale i radościami. W końcu mamy zwierzaki które kochamy i które dają nam wiele radości tym że są...i tym że nas kochają. Życzę wszystkim kotomaniakom Wesołych i radosnych Świąt spędzonych w rodzinnym gronie i mam nadzieję że w tym gronie nie zabraknie naszych kociaków. Zuza dołącza się do tych życzeń. :-).
WESOŁYCH ŚWIĄT
Grubiutka, przemiła kotka Sara czeka na dom
5-letnia kotka Sara zwana również Bertą albo Grubcią została porzucona przez swoich właścicieli.
Ma troszkę za dużo ciałka, ale pomimo to jest piękna, o cudownych, niestety smutnych oczach.
To wspaniały, towarzyski, choć bardzo skrzywdzony kot.
Sara (Grubcia) idealnie korzysta z kuwety, jest wysterylizowana, odrobaczona, ma książeczkę zdrowia. Lubi dużo spać, niczego nie niszczy.
Sara bardzo pragnie kochającego domu. Człowiekowi, który ją pokocha odda całe swoje serduszko. Tak bardzo czeka !
Jej zdjęcie można zobaczyć wpisując w googlach Sara (Grubcia) czeka na dom
Kontakt: tel. 608 050 990 e- mail: alinakonik@interia.pl
Przeżyłam to samo z 18 - letnią kotką. Pisałam tu o niej pół roku temu. Od momentu kiedy wyczułam guza żyła jeszcze 7 miesięcy i nie wyglądała na cierpiącą. Również krwawiła i zazwyczaj po większym krwawieniu zasklepiało się na trochę. Kotka jadła, choć miała coraz mkniejszy apetyt. Kupiłam w dobrym sklepie weterynaryjnym odżywkę w tubce, którą dawałam jej codziennie po ok 1 cm. W którymś momencie przestała całkiem jeść, ale odżywkę zlizywała ( po ok. 2,-3 cm dziennie.) Tak żyła jeszcze dwa miesiące. Napewno czuła dyskomfort, ale tuliła i myślę,że chciala żyć . Dopiero pewnego wieczoru nagle nie mogła dojsć do kuwety sierść zaczęła wypadać kłębkami i zaczęła żałosnie płakać. To stało się nagle. Wiedzialam wtedy,że to cierpienie i pomoglam jej odejść. Ani przez moment nie żałowałam,że dałam jej pożyć ponad pół roku.Mam nadzieję,że ciarpiała bardzo krótko, przynajmniej tak to wyglądało. Jeżeli jeszcze nie podjęłaś decyzji, zastanów się . Trzymaj się, bo to są straszne przeżycia.
gdyby metabolizm u człowieka przebiegał z taką prędkością jak u kolibra, to jego temperatura ciała wzrosłaby do 339 st.C.?
no to super