fot. surely (sxc.hu)Mam kotkę kiare wbrew opisom uwielbia słodycze szczególnie batony i zagęszczone mleko karmelowe.Dacie wiarę nie cierpi ryb.Tatara je z cebulą i ogórkiem oczywiście z pieprzem.Tak samo podkrada mi czasem krakersy pieprzowe.To się nazywa odmienność gustu.
Mam dwa kotki
jeden uwielbia słodycze
zjada każdy zostawiony słodycz
dżem ,nutelle,wafelki
I gdy tylko się gdzieś się zostawi którąś z tych rzeczy to zostają zjedzone:)
Ja mam 5 kotów i jednego psa. Według mnie koty są wspaniałymi zwierzatkami. Psy tez lubie (kiedys nawet bardzeij niz koty) ale nie ma to jak miec własnyego tygryska. :)
Ja mam 5 kotów i jednego psa. Według mnie koty są wspaniałymi zwierzatkami. Psy tez lubie (kiedys nawet bardzeij niz koty) ale nie ma to jak miec własnyego tygryska. :)
Ja mam śliczną kociczkę.To mój pierwszy kotek.Jest czysta,grzeczna,lubi się przytulać i łapie myszki.I bardzo ja kochamy.A kiedyś tylko pieski lubiłam.Bo nie miałam nigdy swojego kota.Koty są bardzo fajne.
O kotach mówi się też, że są bardzo wybredne, a moim zdaniem gdy daje się im dobre jedzenie i obdarza miłością, to nie ma problemu. Największy wybór dobrych karm dla kociaków można znaleźć na e-karma.pl i przy okazji nie wyda się na to całej pensji.
dziwne, piszesz że koty nie znają słodkiego, a mój uwielbia Jogobelle i to nie ważne truskawkową, ananasową byle słodka. Na sam dziwięk zdejmowanego sreberka przybiega z innego pomieszczenia i żebrze aż oczy mu się rozpływają.
pojedynczy wilk wyje, by zachować łączność z innymi członkami stada? Niekiedy cała wataha zbiera się na jednym miejscu i daje prawdziwy koncert wycia. Prawdopodobnie służy to do umacniania więzi między wilkami w stadzie. Są też inne sygnały dźwiękowe, np. warknięcie przywódcy przywołuje do porządku podwładnych. Krótkie szczeknięcia ostrzegają o niebezpieczeństwie.
Mój kot Burysia jest największym smakoszem wszelkich słodyczy, od suchych ciastek, poprzez czekoladę, cukierki, lody, karmel, bitą śmietanę, a skończywszy na kandyzowanych owocach. Informacja o tym, że koty nie przepadają za słodkim lub go nie odczuwają jest dla mnie nie do uwierzenia. Nawet szelest papierka od czekoladowego cukierka wywołuje Burysię z sąsiedniego pokoju, a pucharka lodów nigdy nie zjem samodzielnie, bo musi wysępić trochę dla siebie. Szkoda, że nie mogę zapytać o to wprost, ale może w którąś noc wigilijną podzieli się ze mną tą informacją :)