Napisano: 2010-01-15 22:35:09
Facet był pierwszym i największym z kociaków, które wychowałam na butelce. Nie był jakimś super kotem, ale uwielbiał bawić się z psem sąsiadki, lubił jak mysz egipska mojego syna chodziła po nim, delikatnie drapiąc po grzbiecie i nie przeszkadzało mu to jak kilkuletnie maluchy ciągna go za ogon przez całe mieszkanie, bo Facet kochał cały swiat.Ale Facet wyśnił mi swoją śmierć. Nie mieszkałam już wówczas z nim, miał prawie 15lat i był w miarę zdrowym trochę otłuszczonym kotem. Pewnego dnia nad ranem przyśniło mi się, ż widzę go leżącego na podłodze z wyszczerzonymi ząbkami. Ok 7 rano dostałam telefon od syna,że Facet umarł i że znależli go właśnie tak jak mi się przyśniło. A sen miałam ok 4 nad ranem

