Napisano: 2011-06-19 10:14:58
Witam Was.
Mam straszny kłopot i chciałabym się poradzić...Dwa dni temu moja mama zawiozła kotka do weterynarza w celu wykastrowania go.Kotek dostał zastrzyk (podobno narkozę) w tyłek i po 15 minutach miał zasnąć.Mama zostawiła pudełko i prosiła żeby po zabiegu włożyć go do środka i zamknąć.Po godzinie była umówiona na odbiór zwierzaka.Kiedy wróciła drzwi były zamknięte -dodam,że ten gabinet jest w domu lekarza - więc zadzwoniła na komórkę,a weterynarz powiedział,że zaraz będzie bo pojechał odebrać wnuczkę.Po wejściu do gabinetu okazało się,że kota nie ma :(.Mama z bratowa przeszukały gabinet,ale kota nigdzie nie było.Lekarz stwierdził,że musiał uciec przez okno,które zostawił uchylone.
Nie wiem co mam myśleć.Strasznie się martwię bo nasz 9 miesięczny Chrupek przez całe swoje życie był w domu,na wsi i wychodził tylko do ogrodu,a nagle jest gdzieś w wielkim mieście sam,głodny...
Jak dla mnie to wszystko jest strasznie podejrzane...Weterynarz nie zamknął pudełka,otworzył okno i niby wyszedł???Myślicie,że nie całą godzinę po zabiegu był w stanie wyskoczyć przez okno i uciec daleko???Widziałam wcześniej kota po kastracji i jeszcze po 2 godzinach był otumaniony.Może naszemu Chrupkowi podczas zabiegu coś się stało i facet nie chce się przyznać.Jeszcze jedno...pytałam o tą sytuację innego weterynarza,ale nie bardzo chciał mi pomóc,powiedział jednak,że po narkozie oni sami wybudzają zwierzęta.
Może ktoś mógł by mi pomóc.Nie wiem co robić bo w głowie mi się nie mieści,że można dopuścić do takiej sytuacji i być tak skrajnie nieodpowiedzialnym,a na koniec dodać,że takie sytuacje się zdażają.Serce mi pęka jak myślę o naszym pupilu ;(.