Mój Kocur

izka53

Postów: 266
Napisano: 2010-06-21 23:57:00

Kocur trafił do mnie w 2003 roku, w dniu, w którym Polacy głosowali czy Polska ma wejść do Unii. Urodził się na wsi pod Bydgoszczą, jego mamę przejechał samochód, gdy miał zaledwie trzy tyg, więc znalazł się na podwórku, wśród obcych kotów, gdzie musiał radzić sobie sam. Po kilku dniach mój mąż przyjechał do domu swoich rodziców i zobaczył tego małego kociaczka i postanowił wziąć go do Poznania.Kocurek był bardzo chory, miał świerzbowca, robaki , masę pcheł i alergię na nie, jego grzbiet był jedną wielką raną.Wyleczyłam go , a kiedy miał 10 mies musieiśmy przeprowadzic się do bloku na 4 piętro. Kocur był bardzo nieszczęśliwy, nie mógł wwychodzic na dwór, ale mimo, że nie był kastrowany, nie znaczył terenu, nie uciekał, kiedys tylko usiłował zejść po rusztowaniu. A potem , kiedy miał 4 lata przeprowadziliśmy sie do domu z ogrodem. Kocur oszalał ze szczęścia, nie zapomnę , jak drugiego dnia zobaczył po drugiej stronie płotu wilczra sąsiadów i ruszył na niego... Mało zawału nie dostałam, jak pies do niego dopadł, ale było dobrze.Mając wolność Kocur zmienił się, pilnował domu dosłownie jak pies i moze dltego nie zaakceptował Misi, która trafiła do nas w 2007 roku. Żył swoim życiem, przychodził najeść się i odchodził. A potem , jesienią 2008 , zaczął znów spać w domu, śmiałam się, że chyba będzie ciężka zima, że Kocur pcha się do domu. A on był już chory...Wiosną zauważyłam , ze chudnie, że siedzi nad miską i nie je , choc jest głodny. A więc do weta, diagnoza : zatrucie, uszkodzenie wątroby. Kroplówki i leki podawane przeze mnie w domu, poprawa, je, moja radość...Potygodniu znów żle, usg i diagnoza ; nowotwór, który całkowicie zamyka światło przełyku. Tego typu nowotwór nawet u ludzi jest nieoperowalny. Miałam tylko jedno wyjście , podjąć decyzję o uśpieniu. Już nie ywbudzili go po usg, pochowlismy go w ogródku, rośnie nad nim śliczna choinka. Odchorowałam jego śmierć i dziś, mimo, że minął już ponad rok, pisząc to , płaczę.Miałam wiele kotów w życiu, wszystkie kochałam, ale tylko ten jeden kot tak bardzo kochał mnie, bezbłędnie potrfił odgadnąć, kiedy jest mi żle, pocieszyć mruczeniemi przytuleniem, popatrzeniem prossto w oczy. Tym postem żegnam się z portalem, bo opisałam już wszystkie zwierzaki, jakie miałam, zbierałam tylko siły aby opisac Kocura a i tak nie zrobiłam tego tak jak chciałam. Za dzień lub dwa zobaczę jeszcze zdjęcia mojego Kocurka a potem żegnajcie...
Gość
Bez rejestracji
Napisano: 2010-06-29 22:12:10

żeczywisie to bardzo wzruszająca opowieść kotek musiał być wspaniały

Nancy2803

Postów: 3
Napisano: 2010-08-29 22:10:54

Jesteś cudowną kobietą Izo:) Masz wielkie serce. Kocur miał wspaniałe życie przy Tobie.
Napisz odpowiedź Śledź ten temat
Zarejestruj się Zaloguj się

Ostatnio czytane artykuły

Dodaj

PustaMiska - akcja charytatywna

Czy wiesz, że ... więcej »

Żurawie około 10tys.par lęgowych w prawie całej Polsce z wyjątkiem wysokich gór,im dalej na północ,tym liczniej,zwłaszcza w dolinie Biebrzy,w Puszczy Augustowskiej i Borach Tucholskich. Zasięg lęgowy obejmuje prawie całą Eurazję , północną Afrykę i wyspy Oceanii.Gatunek niezagrożony,zwiększający w Polsce liczbę stanowisk.

Reklama

Ostatnio na forum więcej »

Ostatnio komentowane

ZaginalDom.pl