Dlaczego kochamy nowe rasy kotów?

Dlaczego kochamy nowe rasy kotów?
Oceń
(Ocena: 5, Głosów: 2)
Kot zawsze był gatunkiem nie podlegającym naszej woli, a jednak dokonywane na nim eksperymenty rasowe zmieniają postać tej rzeczy. Pytanie tylko w jakim celu dokonujemy tych zabiegów na kocim kształcie i charakterze? Można by podejrzewać, że istnieje w nas Doktor Frankenstein, który cierpi na artystyczny przymus tworzenia nowych form życiowych. Ale należy także zauważyć, że wykreowane rasy kotów bardziej jakby szczekają, a więc więcej w nich psa. Nie chodzi o dosłowne szczekanie, ale o fakt, że koty rasowe mimo niezależnego charakteru bardziej patrzą na człowieka, niż to się dzieje u kotów europejskich, które zazwyczaj mamy w swoich domach. Czy więc dokonująca się w ostatnich kilkudziesięciu latach rewolucja w kocich rasach ma na celu lepsze udomowienie tego zwierzaka?

Oczywiście koty rasowe istniały od zawsze, ale wcześniej był to wynik naturalnej selekcji. Obecnie naturę zastąpił człowiek i to on na skutek świadomych decyzji podejmuje działania krzyżujące. Rasa kota może powstać więc samoistnie albo na skutek działalności człowieka. Przykładem pierwszej jest oczywiście kot europejski zwany dachowcem lub dostojnik Maine Coone, którego niesłusznie, ale podejrzewa się o krewniactwo z szopem praczem. Chodzi jednak o ten drugi przypadek, kiedy to człowiek jest inicjatorem powstania nowej rasy, a więc kota o wyglądzie i charakterze na obraz i podobieństwo tego, czego życzy w nim sobie zobaczyć hodowca.

Sztuczna selekcja, a więc ta z udziałem człowieka, może dokonywać się na kilka sposobów. Najbardziej oczywistym sposobem jest ten już wymieniony, polegający na łączeniu ze sobą dwóch różnych przedstawicieli kocich ras. Ale nierzadko kocia rasa powstaje na skutek mutacji kocich genów. Wygląda to tak, że gdzieś w jakimś miejscu na świecie rodzi się kot wyglądający inaczej od innych, może nie mieć futra, ogona, może mieć poskręcane futro, a może też być karzełkiem. Osobliwy wygląd czyni go ciekawym okazem hodowlanym i dlatego dokonuje się jego przedłużenia w nowej rasie. Ale kocia rasa może powstać na drodze kojarzenia różnych ras, albo też na skutek krzyżowania kota domowego z innymi przedstawicielami gatunku kotowatych. Przykładem na ten ostatni przypadek jest kot Savannah, który zrodził się z kota domowego i dzikiego afrykańskiego serwala. Bywa także, że nowa rasa kota powstaje dzięki totalnemu przypadkowi, a więc hodowcy mają na celu uzyskanie innego skutku niż im wychodzi. Takimi przypadkowymi kotami są koty seszelskie.

Nie ulega wątpliwości, że ingerencja w powstawanie nowych kotów jest świetną zabawą, której nie powstydziła się nigdy sama Natura, ani ukrywający się za nią Bóg. Dlaczego więc człowiek nie miałby przejąć od nich twórczej pałeczki i tworzyć bioróżnorodne kształty kotów? Jedne z długimi włosami, drugie z krótkimi, jedne wilkołaki, inne tygrysy, a kolejne karzełki. My ludzie też jesteśmy różni, jesteśmy mali i słodcy, ale i bywamy odrażający jak rasa kotów-wilkołaków. A już na pewno uwielbiamy, żeby jakieś zwierze idące przed nami mogło upostaciowić nasz charakter. Dlatego potrzebujemy kota o szczególnym wyglądzie, który będzie odpowiadał naszym zainteresowaniom oraz wrażliwości. Chodzi o to, żeby zadość uczynić stwierdzeniu „pokaż mi swojego kota, a powiem ci kim jesteś”. Dlatego też nowe rasy kojarzone są na tej zasadzie, aby mogły jak teatr przedstawiać naszą wewnętrzną sztukę, nasze pragnienia, tęsknoty i wyobrażenia o samych sobie. Kot im bardziej osobliwy, tym więcej może o nas powiedzieć.



O ile jednak krzyżowanie kotów samo w sobie jest działaniem twórczym, o tyle trudno odnieść się do kreowania rasy z kota urodzonego z wadliwym genem. Przykładem na to koty teacup persian lub lakoi. Ten pierwszy kot jest zaklęty w dziecięcym kształcie, drugi natomiast w dziwnej chorobie, która czyni jego wygląd szpetnym. Pierwszy powołany został ze względu na swoją cudowność, drugi ze względu na swoje osobliwe brzydactwo. Obydwa koty są jakby chore, a jednak na skutek ludzkich działań rodzą się za każdym razem by powielić to, co jest w nich zmutowanego. Obie rasy są zbyt młode, żeby można było stwierdzić, jaki skutek będzie miało powołanie ich do życia. Obu rasom nie można jednak odmówić tego, że czynią świat bardziej ciekawym. Ukazują zdolności twórcze i głębie świata, który nam się w nich objawia. Bywa jednak także, że im bardziej osobliwy wygląd, tym większą inteligencję kot wykazuje, jak to się dzieje w przypadku łysego kota Sfinksa. Nie ma on sierści i jest on nieco brzydki, a jednak należy do najbardziej inteligentnych na świecie ras kotów.

Wydaje się, że wyhodowane przez człowieka nowe rasy kotów odznaczają się jedną wspólną cechą, jaką jest większa miłość do człowieka. Można stwierdzić, że są one bardziej skupione na swoim właścicielu, niż kot europejski, który dokonuje tego w bardzo subtelny i utajony sposób. Koty rasowe, te koty, które człowiek zaprogramował, a potem zaprosił do istnienia, wykazują zdaje się również większą niż koty europejskie inteligencję. I tym samym spełniają nasze ukryte marzenie o tym, żeby kot odpowiedział nam na naszą miłość taką samą miłością. Być może właściciele kotów europejskich noszą w sobie pewną formę syndromu odrzucenia i sieroctwa, ponieważ kot dachowy nie potrafi w ewidentny sposób odwzajemnić miłości. Stąd nowe rasy, które jako zwierzę mogą przyjąć człowieka w pełni zwierzęcego zainteresowania. Nie zmienia to faktu, że koty europejskie są równie cudowne i bez ich braku zainteresowania człowiekiem świat nie byłby tak ciekawy i wymagający.

Komentarze

Wszystkie komentarze
  • 0

    ja nie lubię kotów są brzydkie lubię psy, króliki i chomiki .