Dlaczego koty zawsze wracają do domu?

Dlaczego koty zawsze wracają do domu?
Oceń
(Ocena: 5, Głosów: 1)
W kocie jest taka równowaga, że z jednej strony jest samowolnym łowcą, który pójdzie wszędzie tam, gdzie go węch poniesie; z drugiej strony musi mieć swoje centrum, w którym odzyskuje spokój i poczucie bezpieczeństwa. To centrum daje mu nasz dom. Skąd jednak w kocie ten zmysł, że zawsze bezbłędnie wie, gdzie jest ten dom?

Można chyba stwierdzić, że gdzie kot, tam dom. Mieszkańcy domu, zawsze mogą być pewni, że są u siebie, dopóki kot wraca do drzwi ze swoich nocnych wojaży. Jak to się dzieje, że oprócz zmysłu łowieckiego kot ma tak rozwinięty zmysł domu? Przykładowo, psa trzymamy na łańcuchu nie tylko dlatego, żeby nie pogryzł małych dzieci, ale też dlatego, że pies jest nieco bezbronny, jeżeli chodzi o zdolność znalezienia drogi powrotnej do domu. W sytuacji, w której przeskoczy nam przez ogrodzenie zwykle szukamy go po dzielnicy, bo nie mamy pewności, że wróci sam. Z tego samego powodu wychodząc z psem na spacer trzymamy go na smyczy i tylko niekiedy wypuszczamy na chwilę, żeby sobie pobiegał, mając przy tym świadomość, że trzymamy go jeszcze na niewidzialnej nici naszego głosu, który rozkazem przywoła go do nas na powrót. Jak to się dzieje, że kot nie podlega tym prawom, a mimo to wypuszczony na dwór zawsze wraca do domu?

Koty mają doskonale rozwiniętą pamięć wzrokową. Wydaje się, że są zbyt małe, żeby orientować się w wielkiej przestrzeni miejskiej, a jednak kot wypuszczony od strony ogrodu potrafi wrócić do domu od strony ulicy mimo tego, że mieszkanie znajduje się w szeregu kamienic i teoretycznie znalezienie okna pokoju właścicieli powinno być w tym układzie podwójnie trudne. Należy przyjąć, że kot w tej sytuacji potrafił przełożyć sobie widok, który na co dzień ogląda z okna, na okno, które teraz widział ze świata zewnętrznego. Wydaje się to zabiegiem bardzo inteligentnym, jak na stworzenie, które nie potrafi mówić. Na pewno więc wzrok odgrywa bardzo ważną rolę w kociej zdolności do znajdowania domu. A jednak nie mniej istotny jest również węch, dzięki któremu kot tworzy sobie zapachową kartografię terenu.


Naukowcy przeprowadzili kiedyś badanie, w którym wywieziono koty właścicieli kilka kilometrów od domu, a tam zostawiano je. Koty zawsze wracały. Badanie było tak spektakularne, że wzbudziło wiele wątpliwości, które kazały powtórzyć je w innych warunkach. Koty znowu wywieziono, a jednak tym razem poddano narkozie, tak by nie mogły one rejestrować mijanej przestrzeni, która mogła w pierwszej próbie badawczej zadecydować o sukcesie badania. Mimo jednak tego, że koty nie były świadome drogi i mimo tego, że były wywożone na tereny, których nie znały, znowu zawsze wracały do domu. O ile więc jeszcze można wytłumaczyć sobie fakt tego, że kot wraca do domu, jeżeli wychodzi tylko w jego pobliże, o tyle trudno wytłumaczyć zjawisko powrotu z miejsca oddalonego o dziesiątki kilometrów, w dodatku miejsca, które koty wcześniej nie znały. Naukowcy tłumaczą to zjawisko występowaniem specjalnego zmysłu, który posiadają też inne zwierzęta np. ptaki. Kot jest wrażliwy na pole magnetyczne Ziemi. Wrażliwość ta działa na zasadzie kompasu, który zawsze wskazuje północ. Przeprowadzono badania, w którym założono kotom magnesy neutralizujące siłę pola magnetycznego. Koty momentalnie traciły wówczas orientację w terenie. Koty znajdujące się z daleka od domu zachowują się więc na zasadzie kompasu, który zawsze bezbłędnie pokazuje północ…. tfu! dom.

Inna teoria mówi o „akustycznej mapie” terenu, jaką robią sobie koty na podstawie tego, co słyszą. Na jej podstawie nasze futrzaki potrafią się orientować nawet na odległość 20 km.

Niezależnie od naszych domysłów w tym względzie pewnym jest, że kot zawsze znajdzie dom. Bywały sytuacje, w których kot wracał do domu, ale starego, mimo iż właściciele przeprowadzili się w nowe miejsce. Bywały jednak też takie sytuacje, kiedy kot zjawiał się w nowym domu właścicieli mimo, że ci pozostawili go w starym. Różnorakość tych historii pokazuje, że koty nie są niewolnikami rutyny, jak niekiedy tłumaczy się ich zachowanie. Koty potrafią bardzo szybko zaadoptować się do nowego domu, bo ostatecznie tworzymy go my, jego właściciele.

Komentarze

Wszystkie komentarze
  • 0

    Koty wracają bo: 1.Chcą jeść 2.Sa przyzwyczajone do życia w domu przez ludzi 3.Tęsknią za pieszczotą 4.W lesie nie ma lozeczka,miseczki,kwiatków do zjadania i telewizora

  • 0

    Nie wypuszczaj w nocy kota na dwór po dworze krążą agresywne psy pilnuj go cały czas aż w końcu psy pójdą . Z moim kotem było tak że po prostu zginął psy go zagryzły. Pamiętaj o tym bo będzie kłopot.

  • 0

    Mój pies Reksio uciekał bez końca, krążył po mieście na terenie o rozpiętości ok. 3,5-4 km. Szukałam go zawsze, bo bałam się, że wpadnie pod samochód. Kiedyś wybrał drogę do domu przez dworzec kolejowy (praktycznie tam nie chodziliśmy) - musiał przejść z jednej strony torów na drugą - wtedy przyprowadziła go do domu sąsiadka. Ludzie go znali i potem, spotykając nas, opowiadali. Zdarzało się, że uciekł z działki przez dziurę w płocie i gdy szukając go po drodze dojechałam do domu (2,5 km), on już czekał! Ostatni raz uciekł, mając 16 lat. Był już dziadziusiem, była brzydka jesienna pogoda, zimno. I kiedy minęła doba, a poszukiwania nie dały rezultatu, bałam się, że nie przeżył. Okazało się, że znalazł samochód i nie miał już chyba siły szukać mnie w pobliżu. Położył się z tyłu przy samochodzie i usnął. Znalazłam go - w 29 godzinie po ucieczce. Ledwo wstał, nie mógł wskoczyć do samochodu. Po dwóch miesiącach znów wybrał dobry moment, rozpędził się i migiem odbiegł na ok. 100 m. Zamarłam, bo był już listopad. Ale wtedy, jakby mu wrócił rozsądek, zatrzymał się, spojrzał w moją stronę, postał ze 3 sekundy i... zawrócił! Ucieczki skończyły się. Żył 18,5 roku, kochany bisurman. Jeśli chodzi o chadzanie własnymi drogami, miał prawdziwie KOCI charakter. Ale ile łez wylałam, bojąc się, że go już nie zobaczę, to moje. Tak jak cała radość, którą mi dał.

  • 0

    Psy są miłe dla tego jak nam zginą wszędzie ich szukamy a koty wredne i nikomu nie chce się latać wszędzie za kotem, moja ciotka ma psa co jak kot łazi gdzie chce i bywa że nie ma go cale wakacje a na zimę zawsze wraca

  • 0

    Kot może człowieka doprowadzić do zawału, jak nie ma go już piąty dzień po czym wraca nagle o czwartej w nocy, jakby zawsze był i nigdy nie był zagubiony i nigdy w jego sprawie nie trzeba było wywieszać ogłoszeń, ani badać ulicy pod kątem występowania na nim przejechanego kociego truchła! Ale mogę potwierdzić tezę artykułu. Akuratnie nasz kot wyszedł w niedzielę rano i wrócił ominąwszy wszystkie samochody i wszystkie piwnice. Po pięciu dniach. Kot bohater. I nawet nie był bliski zdechnięcia. Dziwnie zdrowy, choć nieco lżejszy. Tylko dziwnie mu z oczu patrzało. Jakoś dziwnie spokojny. Kocur jeden...Ale co robił przez ten cały czas to jego tajemnica...