Historie zwierzaków

witch1, 2010-01-19 18:36:33

Piszcię o historiach waszych zwierzaków.

izka53, 2010-01-19 19:58:30

napisałam juz historie dwóch moich kotów, Dalili i Faceta, krótka historia Miki na jej profilu, a w najbliższym czasie jeszcze historia MIni, Kocura i może też Puzi, czyli papuzki

Ewa34, 2010-01-19 22:50:25

Napiszę smutną historię o moim psiaku którego juź nie ma ale pozostal w moim sercu na zawsze.Więc bylam na takim targowisku gdzie bylo wszystko i tam w pudełku siedzial malutki psiaczek, Ktos go porzucil,pytalam ale nikt sie nie przyznawal, więc zabralam go do domu zaopiekowalam się nim,Urósl na pięknego owczarka nizinnego,ale stalo się coś ktoś mi go ukradl spod sklepu szukałam,pytalam dalam ogloszenia,i nic plakalam strasznie,Aź pewnego dnia gdy bylam na drugim końcu miasta zobaczylam go a on mnie biegl za jakims męźczyzną i jak mnie zobaczyl zaczął biec w moją stronę ale niestety nie dobiegl wpadl prosto pod kola pędzącego auta i to byl koniec.Winię siebie za to ale aź się poplakałam teraz i juź kończę pisanie!

izka53, 2010-01-19 23:07:26

witch1, to historia specjalnie dla ciebie, chociaz generalnie na stronie mało jest opowieści o ptaszkach. Kiedyś mała szescioletnia dziewczynka dostała w prezencie taka zwykłą papużkę falistą. miała ją krótko, bo okazało się, że jej młodsza siostrzyczka jest uczulona na piórka i tak papużka trafiła do mojego domu.Była juz troche zdziczała, bała sie ludzi.Ale akurat wtedy ja miałam dużo czasu, bo pracowałam w domu i Puzia/tak ja nazwałam/ była cały czas ze mna . Na początku po prostu otwierałam jej klatkęi udawałam, że jej nie widzę, tylko cały czas mówiłam do niej, Po jakimś czasie Puzia zaczęła wylatywac z klatki, zwiedzała pokój, a potem przyleciła do mnie i od tego czasu gdy ja pracowałam, papużka siedziała mi na głowie alba na ramieniu, gadałacoś po swojemu do mojego ucha, albo skubała mnie po włosach. Z czasem stała się o mnie bardzo zazdrosna, jesli ktoś sie do mnie zbliżył, to go atakowała, dziobała, krzyczała, starała się"wroga" wypłoszyc. Az kiedys ja, jej pani, nawaliłam. Miałam imieniny, to było w marcu, było bardzo zimno. Goście palili papierosy, wiec jak wyszli, otworzyłam drzwi na balkon, aby wywietrzyć. A klatka Puzi stała tuż przy drzwiach. Puzia umarła nastepnego dnia na zapalenie płuc i mimo, Ze byłam juz dorosła, płakałam chyba przez tyzdień, bo był to na prawdę kochany ptaszek i zginął przez moją głupotę i nieodpowiedzialnośc. a umiała naśladowac gwizdanie, ćwierkanie wróbli i kapanie wody. Taka zwykła niezwykła papużka, ale przecież wszystkie nasze zwierzątka są niezwykłe bo NASZE

Ewa34, 2010-01-20 15:47:25

To prawda ta hstoria jest niezwykła.

izka53, 2010-01-20 23:43:13

Ewo34, twoja historyjka też jest bardzo smutna i niezwykła, owczarki nizinne to takie kochane pieski, bardzo przyjazne, traktujace domowników jak stado, które trzeba pilnować. Moja sasiadka miała taka sunie i jak kiedys byliśmy w lesie, dużą grupą, bo 4 osoby dorosłe i czworo dzieci, to Sara biegała "wzdłuż" nas, czyli byla na początku grupy, potem biegła na koniec, jakby sprawdzała, czy nikogo nie brakuje, poganiała tych ostatnich i znów biegła do przodu i tak w kółko. Po prostu zaganiała swoje stado

izka53, 2010-01-21 01:04:13

Dzis jeszce krótka historia Mini, siostry Faceta, drugiej z czterech ślepych kociat, wychowanych przeze mnie na butelce/ zaznaczam, że było to w czasach, gdy nikt nie słyszał o specjalnym mleku dla kociat/. Minia była najmniejsz z miotu, najsłabsza, do jedzenia trzeba ja było troche przymuszac. Gdy miała 2 mies mój syn podarował ją swojej koleżance, która bardzo chciała miec kotka. I to był błąd.Po dwóch mies ta dziewczynka/ 9 lat/ odwiozła nam kotke bo " nie nadaje się do domu". Minia, jak to młody kociak rozrabiała, usiłowała biegac po firankach, sciągała srewetki i nie słuchała polecen. Dziewczynka oddała kotkę i szybko uciekła do samochodu rodziców. I całe szczęście ,że oddała. Minia miała opalone wąsy, brwi/czyli tak zwzane wibrysy, które pomagają kotu w widzeniu/, prawdopodobnie także była bardzo bita, bo bała się każdego gwałtowniejszego ruchu człowieka.Była też strasznie wygłodniała, walczyła o jedzenie. Bardzo dużo czasu upłynęło, zanim stała sie prawie normalnym kotem.Ukochanym jej opiekunem był mój syn i dla niego nauczyła się wielu sztuczek. Wskakiwała na wysoką szafę a syn rzucał jej zwinięty w kulkę mały papierek. W zależności od podanej komendy Minia albo odbijała papierek jak bramkarz, biegajac po całej szafie/ a była lepsza od naszych bramkarzy, albo łapała w ząbki, zeskakiwała z szafy i przynosiła synowi do ręki, po czym ponownie wskakiwała na szafę i czekała na dalszy ciąg zabawy.Ale bawiła się tak tylko z nim, czasem w drodze wyjątku ze mna/chyba dlatego, że ja dawałam miche. Ale tak naprawdę całym swoim sercem kochała tylko Bartka. Dożyła wielu lat.

Ewa34, 2010-01-21 22:12:51

Widzisz Izka53 nie dla kaźdego czlowieka nadaje się kotek czy psiak,niektórzy uwaźają zwierzę jako zabawkę,maskotkę gdy jest malenkie a gdy dorasta to wyrzucają, biją to jest okrucieństwo nienawidzę takich ludzi,Przecieź kaźde zwierzę jest cudowne i ma w sobie to cos tzn.miłość.

izka53, 2010-01-22 00:17:51

wiesz Ewo34, rozumiem ludzi, którzy nie lubia zwierząt, byc może mają swoje powody. Ale tych, którzy bezbronne zwierzęta świadomie krzywdzą, są wobec nich okrutni, karałabym o wiele bardziej, niż jest to zapisane w naszym prawodawstwie, bo zaczyna sie od zwierzątka, które nie może sie obronić, a potem przychodzi czas na słabszego człowieka

Ewa34, 2010-01-23 17:27:16

To prawda Izka53 za małe są kary, ale co my mamy zrobić? Jest taka znieczulica i to względem ludzi do ludzi i ludzi do zwierząt, ale ja się właśnie zabrałam do założenia fundacji pomocy zwierzakom w Lubuskim i już mam kilka osób, które mi pomagają.